W ostatnim meczu rundy jesiennej podejmowaliśmy na własnym stadionie zespół Mazowsza Miętne. Do meczu zespół KS – u przystąpił osłabiony brakiem Patryka Łojewskiego (ostatni mecz rozegrał w 3 kolejce z Radomiakiem), Sebastiana Stolarkiego (kontuzja w meczu z Agrykolą). Nie w pełni sprawni byli także Radek Kośla i Damian Szymański, których “na nogi” przed pierwszym gwizdkiem sędziego “postawił” niezastąpiony trener odnowy biologicznej Maciej Orczykowski. Pomimo takich osłabień nasza drużyna posiadała w meczu z Mazowszem dużą przewagę (pomimo słabej gry). Goście rozpaczliwie się bronili. Jednak nasi zawodnicy razili niesamowitym brakiem skuteczności i niecelnym ostatnim podaniem. Po pierwszej połowie prowadziliśmy tylko 1-0 po ładnej akcji Jarka Wysockiego i dograniu od boku przez Maćka Jagiełło, ten pierwszy zdobywa ładnego gola. Pomimo skromnego prowadzenia gra KS-u do przerwy stała na niskim poziomie. W drugiej połowie nasza drużyna grała zdecydowanie lepiej, ale tylko do 16 metra przeciwnika. Indolencja strzelecka była niesamowita. Kolejne okazje musiały się zemścić zgodnie z porzekadłem, że “nie wykorzystane sytuacje się mszczą”. Tak też się stało. W ostatniej minucie meczu goście z Miętnego po raz pierwszy w tym meczu zawitali w naszą 16-kę. Po złym wybiciu piłki przez jednego z naszych obrońców, który trafił piłką w stojącego na 16 metrze gracza z Miętnego piłka nieszczęśliwie odbiła się do stojącego na 2-metrowym spalonym napastnika gości, który strzelił po “długim rogu” obok Mateusza Łaszewskiego. Wynik 1-1 był szokiem dla nas, ale już nie uległ zmianie. Remisujemy mecz, który powinniśmy wygrać przynajmniej 5-0, ale temu jesteśmy sami sobie winni. Mamy o czym myśleć przez całą zimę, bo następny mecz rozegramy dopiero pod koniec marca 2012 roku.
KS Piaseczno – Mazowsze Miętne 1 – 1 ( 1 – 0 )
Bramka : Wysocki Asysta : Jagiełło
Skład KS Piaseczno : Łaszewski – Szymański (36 Wacławski), Krzemiński, Kośla, Krogulec (36′ Toporek) - Bińkowski (36′ Rajkowski), Wysocki, Kowalczyk (61′ Włoszczyński), Jagiełło – Gęsicki, Rotuski
W ostatnich 7 występach nasza drużyna grała dobrze (odniosła 4 zwycięstwa, 2-krotnie remisowała i tylko raz minimalnie uległa nie pokonanej do tej pory Legii 3-4) i wszyscy wierni kibice KS – u oraz sami zawodnicy spodziewali się podtrzymania dobrej passy w kolejnym meczu z Agrykolą. Zaczęło się bardzo obiecująco, gdyż już w 2′ po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Sebastiana Stolarskiego dobrym strzałem głową popisał się Damian Krzemiński, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki warszawian. Jak się później okazało była to dla przebiegu meczu kluczowa sytuacja, gdyż od tego momentu aż do zakończenia pierwszej połowy zdecydowaną przewagę uzyskali gracze stołecznej drużyny. Zawodnicy KS – u byli tylko tłem dla dobrze grającej Agrykoli, która zdobyła aż 3 bramki. Schodząc na przerwę nastroje w naszych szeregach były minorowe i wydawało się, że jeżeli nie zaczniemy lepiej grać i się nie obudzimy to wynik może być bardzo wysoki. W pierwszych 35 minutach nasi pomocnicy i napastnicy rozegrali najsłabszą połowę w tej rundzie. Przez 35 minut nie byliśmy w stanie wymienić choćby 2 celnych podań, strata goniła stratę i wyraźnie brakowało płynności w naszych poczynaniach. Ponadto kilka błędów w defensywie popełnili nasi obrońcy i bramkarz, których jednak usprawiedliwia fakt, że piłka wracała w nasze pole karne jak bumerang, gdyż nasi ofensywni zawodnicy nie byli w stanie przyjąć piłki, celnie jej podać i wygrać choćby jednego pojedynku 1×1 w ataku. Wpływ na taki stan rzeczy mogą mieć coraz gorsze boiska treningowe na naszym obiekcie na którym coraz trudniej doskonalić wyżej wymienione elementy sztuki piłkarskiej oraz gra przy sztucznym oświetleniu przy którym graliśmy po raz pierwszy.
Przegrywając do przerwy aż 0-3 na drugą połowę nasi młodzi kandydaci na piłkarzy wyszli z chęcią rehabilitacji co po części się udało. Trener ”przemeblował” ustawienie w taki sposób, że w przednich formacjach grali nasi wiodący gracze co zaowocowało tym iż osiągnęliśmy znaczną przewagę. Efektem tego był gol na 1-3, którego zdobył Maciek Jagiełło po uderzeniu głową po dośrodkowaniu Radka Kośli z rzutu wolnego na 20 minut przed końcem meczu. Chwilę później po dobrym podaniu “Jagła” z prawej strony lepiej mógł “zabrać” się z piłką Patryk Toporek i wyszedł by 1×1 z bramkarzem Agrykoli. Po 3 minutach po tej akcji błąd jednego z naszych obrońców, który w prostej sytuacji nie trafił w piłkę czwartego gola strzela zawodnik z Warszawy i ponownie przegrywamy 3 bramkami. Do końca nic się nie zmienia i w efekcie jak najbardziej zasłużenie przegrywamy 1-4. Słabszy występ zawsze w tej kategorii wiekowej może się zdarzyć, ale trzeba wyciągnąć wnioski ze słabej pierwszej połowy spotkania. Bez należytej koncentracji i odpowiedniej motywacji w Mazowieckiej Lidze nie ma czego szukać. Tak słabe 35 minut nie ma prawa powtórzyć się już w tym sezonie – o tym musimy wszyscy pamiętać. Okazja do rehabilitacji już w niedzielę w ostatnim meczu tej rundy z Mazowszem Miętne, który odbędzie się w Piasecznie o godzinie 10.00.
Agrykola Warszawa – KS Piaseczno 4 – 1 ( 3 – 0 )
Bramka dla KS – u : Jagiełło 50′ Asysta : Kośla
Skład : Erden (36′ Łaszewski) – Stolarski (36′ Krogulec), Krzemiński, Kośla, Szymański (59′ Wacławski) – Gęsicki (61′ Rajkowski), Rotuski, Wysocki (46′ Włoszczyński), Bińkowski (36′ Kowalczyk) - Toporek, Jagiełło
Po ostatnich 2 wyjazdowych potyczkach z Legionem (2-2) i Legią (3-4), w których to nasz zespół zaprezentował się bardzo dobrze ale zdobył tylko 1 punkt na kolejny mecz z Prochem na swoim boisku wyszliśmy z zamiarem zdobycia 3 “oczek”. Nasi chłopcy już od pierwszych minut ruszyli do zdecydowanych ataków. Już w 4 minucie powinno być 1-0 po silnym uderzeniu Sebastiana Stolarskiego. Jednak bramkarz Prochu obronił a dobitka nabiegających na piłkę Patryka Toporka i Michała Gęsickiego tylko cudem nie znalazła drogi do bramki rywala. Pomimo zmarnowanej sytuacji z 4 minuty w pierwszej połowie mieliśmy olbrzymią przewagę. Goście nie mogli przekroczyć połowy boiska a nasi gracze przeprowadzili wiele dobrych, kilku podaniowych akcji w ataku pozycyjnym. Rywale tylko “lagowali” co nie przynosiło im żadnych efektów w postaci choćby jednej sytuacji do zdobycia bramki. Ponadto nie mogąc sobie poradzić z naszymi atakami często faulowali. Właśnie po dwóch rzutach wolnych egzekwowanych przez Radka Koślę z około 25 metra zdobyliśmy w pierwszych 35 minutach 2 bramki. Najpierw dośrodkowanie wykorzystał Jarek Wysocki a chwilę później po strzale Kośli w poprzeczkę piłkę do pustej bramki skierował Gęsicki. Pomimo jeszcze wielu okazji do zdobycia gola do przerwy wynik nie uległ zmianie. Drugą połowę grający defensywnie w pierwszej odsłonie goście zaczęli od ataków. Jednak trwały one zaledwie przez 5 minut, gdyż nasi zawodnicy wyprowadzili fantastyczny kontratak i doskonałe dośrodkowanie Toporka zamienił na trzeciego gola wprowadzony w przerwie Bartek Bińkowski. Przy prowadzeniu 3-0 trener Arkadiusz Modrzejewski wprowadził na boisko wszystkich graczy rezerwowych (nie zagrał jedynie bramkarz Almir Erden) i mecz nieco się wyrównał w ostatnich 10 minutach. Właśnie w tym okresie przyjezdni zdobyli honorowego gola po uderzeniu z za pola karnego piaseczynian. Gol ten jednak nie zmienił dobrej postawy naszego zespołu w tym meczu. Pewne zwycięstwo 3-1 stało się faktem. Proch był przez 60 minut tylko tłem dla grającego techniczną piłkę KS-u. Trudno o korzystny wynik grając w piłkę tylko przez 10 ostatnich minut a przez pozostałe 60 tylko “lagując” i się broniąc. Nasi chłopcy od meczu w 3 kolejce z Radomiakiem grają na dobrym poziomie. Za mecz z Prochem należy wyróżnić “trzymającego” obronę i skutecznie się podłączającego w akcje ofensywne (2 asysty) Radzia Koślę oraz wyróżniających się w środkowej strefie boiska Jarka Wysockiego i Mateusza Rotuskiego (szczególnie w pierwszej połowie). Pozostali też zagrali na przyzwoitym poziomie.
W najbliższy piątek o godzinie 18.00 na Agrykoli rozegramy mecz o 3 miejsce w tabeli po rundzie jesiennej. Wszystkich naszych sympatyków serdecznie zapraszamy na to arcy-ciekawe spotkanie.
KS Piaseczno – Proch Pionki 3 – 1 ( 2 – 0 )
Bramki : Wysocki, Gęsicki, Bińkowski. Asysty : Kośla 2, Toporek.
Skład : Łaszewski (65′ Gadziński) - Wacławski (36′ Bińkowski), Krzemiński, Kośla, Krogulec (36′ Szymański) – Stolarski, Rotuski, Wysocki, Jagiełło (61′ Włoszczyński) – Gęsicki (46′ Kowalczyk), Toporek (51′ Rajkowski)
Na mecz z Legią jechaliśmy ciekawi jak zaprezentują się nasi chłopcy na tle bardzo wymagającego przeciwnika (aktualny vice-mistrz Polski). Zastanawialiśmy się czy mecz będzie przypominał ten z jesieni 2010 roku kiedy to polegliśmy na Łazienkowskiej 0-8 czy ten z wiosny tego roku kiedy po bardzo wyrównanym spotkaniu przegraliśmy w Piasecznie 3-4? Przed meczem wszyscy postanowiliśmy sobie, że na boisko wychodzimy pewni swoich możliwości i umiejętności, bez żadnej obawy przed wielkością i siłą legionistów. Trener Arkadiusz Modrzejewski bardzo ofensywnie ustawił zespół i od pierwszych minut poszliśmy z Legią na ostrą wymianę ciosów. Już pierwsza akcja ofensywna naszego zespołu zakończyła się golem. Najpierw przy piłce utrzymał się Patryk Toporek, minął dwóch obrońców i podał do wbiegającego z prawego skrzydła Maćka Jagiełło, który “skręcił” obrońcę i silnym strzałem po “długim rogu” wyprowadził nas na prowadzenie. Była to 2 minuta meczu. Niestety z prowadzenia cieszyliśmy się tylko minutę kiedy to po długim podaniu jednego z obrońców Legii urwał się lewym skrzydłem Radek Cieślak (przeszedł do Legii z KS Piaseczno w lipcu tego roku) i podał piłkę wzdłuż bramki do nieobstawionego kolegi, który dostawił tylko nogę do “pustaka”. W 13 minucie meczu po błędzie naszego bramkarza, który wyszedł za pole karne i nie trafił w piłkę gola dającego prowadzenie legionistom strzelił Cieślak. Do przerwy straciliśmy jeszcze dwa gole po dwóch asystach Cieślaka, który podawał do lepiej ustawionego środkowego napastnika a ten tylko dopełniał formalności kierując piłkę do siatki. W pierwszych 35 minutach nasi gracze także mieli swoje sytuacje. Jednak Toporek w dobrej sytuacji zbyt długo zwlekał ze strzałem a w ostatniej minucie Jagiełło zamiast strzelać z 5 metra lewą nogą niepotrzebnie “szukał” prawej i bramkarz bez problemu obronił zbyt lekki strzał. Na przerwę schodziliśmy więc przegrywając aż 4-1, ale ze świadomością że rozgrywamy dobry mecz. W drugiej połowie mecz był bardzo wyrównany. Jednak wynik do 55 minuty nie zmieniał się pomimo doskonałej sytuacji Michała Gęsickiego, który strzelił w bramkarza. Kiedy na 15 minut do końca z boiska zszedł nasz pogromca – Cieślak, który miał współudział przy wszystkich golach dla legionistów to my przystąpiliśmy do ataków. W 60 minucie po podaniu Damiana Krzemińskiego sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Mateusz Rotuski a w 66 minucie po raz kolejny podającym był “Krzemyk”, bramkarz Legii popełnił błąd nie trafiając w piłkę a 3 gola dla KS-u strzelił “Topór”. Ostatnie 4 minuty regulaminowego czasu gry i 3 doliczonego to istny horror. Nasi zawodnicy pokazali niesamowity charakter, walczyli o bramkę dającą remis do ostatniego gwizdka sędziego. 4-krotnie podania prostopadłe z głębi pola naszych graczy prawie doszły do naszych napastników (Toporka i przesuniętego w końcówce do ataku Gęsickiego), ale za każdym razem ubiegał ich dobrze interweniujący bramkarz warszawian. Do remisu zabrakło jednak bardzo nie wiele. Pomimo porażki nasi chłopcy zasłużyli na wielką pochwałę. Nie przestraszyli się utytułowanego przeciwnika, grali otwarty futbol i w wielu momentach byli równorzędnym rywalem. Stworzyliśmy sobie wyjątkowo dużo sytuacji do zdobycia gola. Szkoda tylko, że w defensywie zagraliśmy słabszy mecz, bo mogliśmy pokusić się o wygraną. Strzeliliśmy przecież na Łazienkowskiej aż 3 gole co raczej często się nie zdarza.
KP Legia – KS Piaseczno 4 – 3 (4 – 1)
Bramki : Jagiełło 2′, Rotuski 60′, Toporek 66′.
Asysty : Toporek, Krzemiński 2.
Skład : Erden (26′ Łaszewski ; 58′ Gadziński) – Stolarski (58′ Wacławski), Krzemiński, Kośla, Szymański (36′ Krogulec) - Jagiełło, Gęsicki, Kowalczyk (36′ Wysocki), Rotuski, Bińkowski (46′ Rajkowski) – Toporek
Po udanych 4 poprzednich spotkaniach, w których to nasz zespół zdobył 10 punktów przy stosunku bramkowym 12-6 jechaliśmy na mecz z najlepszym radomskim zespołem – Legionem z dużymi nadziejami na kolejny udany występ. Początek meczu należał jednak do gospodarzy, którzy już w 1 minucie przy biernej postawie naszych graczy zdobyli bramkę po uderzeniu z 17 metrów. Piłka wpadła przy dalszym słupku naszej bramki a Mateusz Łaszewski nawet nie zareagował. W 6 minucie arbiter podyktował rzut karny po tym jak jeden z napastników Legionu wpadł… na siedzącego tyłem do niego Radka Kośli, który nawet go nie widział i nie zareagował. Jednak sędzia wskazał na wapno. Po skutecznym strzale zawodnika miejscowych przegrywaliśmy już 2 – 0. Po tej bramce pewnie niewielu naszych kibiców liczyło na odniesienie korzystnego wyniku. Jednak chłopcy już nie raz podnosili się z większych opresji, gdyż ten zespół ma charakter do piłki. Już do przerwy mogliśmy strzelić kilka goli, ale celowniki naszych pomocników i napastników nie były tym razem nastawione najlepiej. Najbardziej dogodnej sytuacji nie wykorzystał Maciek Jagiełło, który strzelił prosto w bramkarza w sytuacji sam na sam.
W przerwie meczu trener Arkadiusz Modrzejewski przy wyniku 2-0 dla Legionu dokonał zmiany “ofensywnej” – za defensywnego pomocnika Damiana Włoszczyńskiego wszedł drugi napastnik – Patryk Toporek. Po tej zmianie, przy bardzo ofensywnym ustawieniu 4-4-2 gdy na boisku znajdowało się aż 4 nominalnych napastników (w środku pomocy Mateusz Rotuski a na prawej stronie Michał Gęsicki) nasi chłopcy z każdą minutą osiągali coraz większą przewagę. Kontaktową bramkę na 10 minut przed końcem meczu zdobył Rotuski po uderzeniu z 18 metrów. To trafienie dodało nam skrzydeł. Chwilę po kontaktowym trafieniu piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców. Stronniczo sędziujący arbiter widząc nasz niesamowity napór chciał skrócić mecz o 5 minut już w 65 minucie pokazując, że do regaluminowego czasu gry dolicza 3 minuty. Jednak trener Arkadiusz Modrzejewski zorientował się w całej sytuacji i nakazał kapitanowi zespołu – Radkowi Kośli zwrócenie na ten fakt uwagi. Jak się później okazało miało to decydujący wpływ na wynik końcowy meczu, bo arbiter doliczył do czasu gry owe 5 minut. Bramkę strzeliliśmy w 69 minucie po tym jak wprowadzony w przerwie meczu Patryk Toporek po podaniu prostopadłym Kośli wykorzystał sytuację sam na sam pokonując radomskiego bramkarza . Bramka ta ustaliła wynik końcowy spotkania i na bardzo trudnym terenie zremisowaliśmy 2-2 po raz kolejny pokazując piaseczyński charakter i walkę do ostatnich sekund meczu.
Legion Radom – KS Piaseczno 2 – 2 (2 – 0)
Bramki : Rotuski, Toporek.
Asysty : Kośla.
Skład : Łaszewski (36′ Erden) – Wacławski (46′ Krogulec), Krzemiński (62′ Wysocki), Kośla, Szymański – Włoszczyński (36′ Toporek) – Stolarski, Kowalczyk, Rotuski, Gęsicki (56′ Bińkowski) – Jagiełło
Nasz zespół odniósł kolejne już – 3 zwycięstwo w sezonie. Tym razem pokonaliśmy warszawski Ursus. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo. Mecz rozpoczął się dla nas bardzo źle, ponieważ już w 7 minucie po jednej z nielicznych akcji pod bramką Almira Erdena gola zdobył Ursus. Po straconej bramce zawodnicy KS Piaseczno ruszyli do zdecydowanych ataków i osiągnęli zdecydowaną przewagę, którą dwiema bramkami udokumentował Mateusz Rotuski. Pierwszego gola strzelił po dobitce strzału Patryka Toporka a drugiego po wrzucie z autu od Igora Krogulca i minięciu kilku przeciwników. Bramki “Matiego” niezwykle cieszą, gdyż potwierdzają powrót tego zawodnika do optymalnej formy.
Na drugą połowę zespół KS-u wyszedł przy prowadzeniu 2-1 i zamiast dalej atakować oddał rywalom inicjatywę. Zemściło to się w 55 minucie, gdy po faulu jednego z naszych graczy w obrębie 16-ki sędzia słusznie podyktował rzut karny. Jednak Almir Erden popisał się fantastyczną interwencją odbijając strzał zawodnika Ursusa. W tym momencie do akcji wkroczył nieoczekiwanie Pan z gwizdkiem, który nieoczekiwanie nakazał na powtórzenie 11-ki. Powtórzony rzut karny został już zamieniony na bramkę i zrobiło się 2-2. W tym momencie chłopcy po raz kolejny pokazali piaseczyński charakter i ruszyli do ataków. Czasu było niewiele, bo zaledwie 15 minut. Na 8 minut przed końcem spotkania gola dającego prowadzenie po podaniu “Rotusa” zdobył Maciej Jagiełło wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem i dającą nam prowadzenie 3-2. W 65 minucie wynik meczu na 4-2 ustalił bezpośrednim strzałem z rzutu rożnego Sebastian Stolarski przy dużym udziale bramkarza gości. Zwycięstwo 4-2 odniesione w samej końcówce meczu jest bardzo cenne i pokazuje, że drużyna KS-u 97 rocznika gra zawsze do końca.
KS Piaseczno - KS Ursus 4 – 2 (2 – 1)
bramki: Rotuski (2), Jagiełło, Stolarski
asysty: Toporek, Krogulec, Rotuski
Po pierwszym zwycięstwie z pruszkowskim Zniczem przed tygodniem na mecz do Radomia z Orlikiem jechaliśmy po kolejną wygraną. Mecz rozpoczęliśmy dobrze, od ataków, uzyskaliśmy zdecydowaną przewagę. Prowadzenie uzyskaliśmy w 13 minucie po zespołowej akcji. Sebastian Stolarski podał z rzutu wolnego z okolic środka boiska do Radka Kośli, który podał piłkę na lewą stronę do Damiana Szymańskiego a ten zagrał na skrzydło do nieobstawionego Maćka Jagiełło. “Jagieł” minął zwodem dwóch obrońców radomskich, wbiegł z piłką w pole karne i strzałem prawą nogą po “krótkim rogu” wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Drugiego gola po podaniu Michała Gęsickiego i ograniu w polu karnym jednego z obrońców Orlika strzelił Patryk Toporek. Przy prowadzeniu 2-0 mieliśmy kolejne okazje na podwyższenie wyniku, ale nasi gracze ofensywni nie mogli trafić do siatki w wyśmienitych sytuacjach. Mogło to się zemścić przed przerwą, gdyż nasza gra w defensywie pozostawiała wiele do życzenia. Jednak na posterunku był nasz bramkarz – Mateusz Łaszewski. Wynik 2-0 utrzymał się do przerwy.
Na drugą połowę pomimo reprymendy trenera Modrzejewskiego nasi zawodnicy wyszli wyjątkowo rozkojarzeni. Już 5 minut po przerwie gospodarze strzelili kontaktowego gola. Niespełna 5 minut później mógł być już remis, ale fantastyczną interwencją popisał się Kośla wybijając zmierzającą do pustej bramki piłkę wślizgiem tuż z przed linii bramkowej. Trzeba przyznać, że przy słabej grze naszych pozostałych zawodników w grze obronnej postawa Radka jest budująca. W 52 minucie po jednym z naszych ataków faulowany w polu karnym Orlika jest aktywny tego dnia Toporek a sędzia Wnuk bez wachania wskazuje na 11 metr. Pewnym egzekutorem 11-ki jest “Radzio”. Gol z karnego ustala wynik meczu. Pomimo drugiej wygranej z rzędu gra zespołu nie jest jeszcze najlepsza. Dobre momenty przeplatamy długimi przestojami. Jest jednak zdecydowanie lepiej niż było na początku rundy. Mamy nadzieję, że w kolejnym meczu z Ursusem (niedziela g.15.00 w Piasecznie) tendencja wznosząca utrzyma się i zagramy dobry mecz.
Orlik Radom - KS Piaseczno 1 – 3 ( 0 – 2 )
Bramki dla KS – u : Jagiełło, Toporek, Kośla (rzut karny)
Asysty : Szymański, Gęsicki, Toporek.
Skład KS – u : Łaszewski – Wacławski, Krzemiński ( 56′ Bińkowski), Kośla, Szymański (46′ Krogulec) – Stolarski, Kowalczyk (36′ Włoszczyński), Rotuski, Jagiełło – Gęsicki (61′ Wysocki), Toporek (66′ Rajkowski)
W niedzielnym spotkaniu IV kolejki Mazowieckiej Ligi Trampkarzy, KS Piaseczno, mimo nienajlepszej gry, pokonał na własnym stadionie Znicz Pruszków 3-1.
Podopieczni Arkadiusza Modrzejewskiego rozpoczęli to spotkanie od mocnego akcentu – już w 2. minucie pozyskany z Prochu Pionki Patryk Toporek wykorzystał doskonałe podanie Kowalczyka i w sytuacji sam na sam uderzył spokojnie w lewy dolny róg bramki, dając KS-owi prowadzenie.
Po strzeleniu gola biało-niebiescy wyraźnie spuścili z tonu i – choć rywal był dziś wyjątkowo słaby – nasi zawodnicy dość długo nie potrafili stworzyć sobie klarownych okazji do podwyższenia wyniku. Udało się to dopiero w 15. minucie. Toporek posłał płaskie dośrodkowanie wzdłuż linii bramkowej, a pozostawiony bez opieki Rotuski nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
W pierwszej połowie na listę strzelców mogli się jeszcze wpisać Bińkowski, którego kapitalne uderzenie z 40 metrów trafiło w poprzeczkę, a także Stolarski, który po rzucie rożnym, wykonywanym przez Toporka, popisał się groźną główką, z najwyższym trudem obronioną przez golkipera Znicza.
Po zmianie stron Piaseczno zupełnie siadło. Nienajlepszą zmianę dał Jarek Wysocki, gorzej niż zwykle funkcjonowała także pomoc. Gospodarze ani przez chwilę nie musieli jednak drżeć o wynik. Mało tego, w 54. minucie obrońcom Znicza po raz kolejny urwał się Toporek, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił tuż przy prawym słupku.
Pruszkowianie odpowiedzieli tylko jednym golem. Po rzucie wolnym, wykonywanym z prawej strony boiska, Almir Erden zdołał strącić strzał gości na poprzeczkę, ale przy dobitce Deczewskiego był już bezradny.
Biało-niebiescy odnieśli pierwsze zwycięstwo w bieżącym sezonie i po 4 kolejkach plasują się na 8. miejscu w tabeli.
Mazowiecka Liga Trampkarzy (rocznik ‘97)
KS Piaseczno 3 – 1 Znicz Pruszków
Bramki: 2′, 54′ Toporek, 15′ Rotuski – 57′ Deczewski
Asysty : Kowalczyk, Toporek, Włoszczyński.
Skład: Erden (63′ Łaszewski) – Wacławski (47′ Szymański), Włoszczyński, Kośla, Krogulec – Stolarski, Krzemiński, Kowalczyk (36′ Wysocki), Bińkowski – Rotuski (56′ Rajkowski), Toporek
W III kolejce nowego sezonu gościliśmy w Radomiu na dobrze nam znanym boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ulicy Rapackiego gdzie podejmował nas Radomiak. W poprzednim sezonie mecz pomiędzy tymi zespołami w Radomiu zakończył się naszym zwycięstwem 7 – 5 a emocje sięgały zenitu. Tym razem także spodziewaliśmy się trudnego spotkania mając świadomość, że drużyna KS-u przeżywa teraz swoje problemy (absencja za czerwoną kartkę ze Żmudą Maćka Jagiełły, problemy zdrowotne najlepszego strzelca z ubiegłego sezonu Mateusza Rotuskiego, który przed tygodniem pauzował oraz nie najwyższa forma naszych kilku zawodników). Dwie porażki z pierwszych dwóch kolejek także nie dodały chłopcom wiary we własne, nie małe przecież możliwości. O ile mecz w Sokołowie oddaliśmy bez walki to w drugim spotkaniu ze Żmudą ambicji naszym zawodnikom nie wolno odmówić. Do odniesienia zwycięstwa zabrakło nie wiele. Podobnie jak przed tygodniem ze Żmudą na mecz z Radomiakiem nasi chłopcy wyszli niezwykle zmotywowani. Pierwsze minuty należały do gospodarzy, ale umiejętnie i skutecznie rozbijaliśmy ich ataki i cały czas utrzymywał się wynik bezbramkowy. Brakowało jednak składnych akcji ofensywnych i przytrzymania piłki w przodzie. Trener Modrzejewski około 20 minuty zamienił na pozycjach Patryka Toporka z Michałem Gęsickim. Patryk przeszedł na pozycję prawo-skrzydłowego a Michał na pozycję środkowego napastnika. Od tego momentu nasza gra wyglądała lepiej. Efektem tego był gol zdobyty w 26 minucie przez Mateusza Rotuskiego, który wykorzystał sytuację sam na sam z radomskim bramkarzem. Po tej bramce nabraliśmy wiary we własne umiejętności i ruszyliśmy ze zdecydowanymi atakami. Po szybkiej akcji prawą stroną boiska i podaniu w pole karne od Sebastiana Stolarskiego do nieobstawionego “Gęsika”, Michał strzelił w obrońcę a przy dobitce przestrzelił nad bramką. W końcówce pierwszej połowy w niegroźnej wydawać by się mogło sytuacji poważnej kontuzji (złamanie piątej kości śródstopia) nabawił się Patryk Łojewski. Kontuzjowany opuścił boisko i nie zagra już jesienią. Zastąpił go Damian Włoszczyński. Na przerwę zespoły zeszły przy wyniku 0-1 na korzyść KS-u.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Radomiaka. Już w 2 minucie silny strzał z 18 metrów w środek bramki odbił przed siebie Mateusz Łaszewski a napastnikowi radomian nie pozostało nic innego jak głową skierować do pustej bramki. Przy tej sytuacji nasz bramkarz mógł spisać się lepiej zbijając piłkę do boku. Po straconej bramce mecz się wyrównał. Wtedy popis swoich umiejętności dał “Gęsik”, który bardzo ładnie uwolnił się spod opieki rosłego środkowego obrońcy Radomiaka i wyszedł sam na sam z bramkarzem. Jednak nie oddał strzału, bo został powalony w polu karnym przez powracającego obrońcę. Sędzia słusznie podyktował 11-kę, ale nie wiadomo dlaczego ukarał faulującego zaledwie 3-minutową karą. Powinna być czerwona kartka a przynajmniej kara 10-minutowa. Rzut karny na bramkę zamienił niezawodny w takich momentach Radosław Kośla. Prowadząc 2-1 nadal atakowaliśmy. Po kilku dobrych akcjach prawą stroną boiska Stolarskiemu brakowało tylko ostatniego podania do dobrze wbiegających partnerów w pole karne radomian. Niestety Sebastian zbyt długo zwlekał z decyzją i nie zdobyliśmy trzeciego, przesądzającego o zwycięstwie gola. Co nie udało się nam udało się graczom Radomiaka przy olbrzymiej pomocy sędziego. W 57 minucie sędzia pokazał, że wrzut z autu na wysokości 40 metra od naszej bramki będą wykonywać nasi zawodnicy. W momencie gdy wybiegaliśmy do przodu zawodnik Radomiaka sprytnie złapał piłkę i wyrzucił ją w kierunku naszej bramki. W tym momencie arbiter ….. opuścił rękę wskazującą aut dla nas a gospodarze przeprowadzili szybki atak. Atak, który mógł zatrzymać Damian Szymański ustawiony na linii podania. Jednak zamiast wybić piłkę z 16 metra przyjął ją do ….. napastnika Radomiaka. Ten popisał się fantastycznym strzałem z 22 metrów w samo okienko bramki strzeżonej przez Łaszewskiego, który nie miał najmniejszych szans. Pomimo ambitnej gry naszego zespołu do ostatniej minuty meczu nie udało się zdobyć bramki i mecz zakończył się wynikiem 2-2.
Miejmy nadzieję, że w najbliższym meczu ze Zniczem (18 września g.12.00 w Piasecznie) nasi młodzi gracze pokuszą się o pierwsze zwycięstwo w sezonie, które tej drużynie jest bardzo potrzebne. Nie będzie o nie łatwo, gdyż Jagiełło “wisi” za czerwoną kartkę, kontuzjowani są Łojewski, Wysocki i Gęsicki. Do gry zostało zaledwie 12 zdrowych zawodników z pola i 3 bramkarzy.
Radomiak Radom – KS Piaseczno 2 – 2 (0 – 1)
Bramki dla KS-u: Rotuski, Kośla (rzut karny).
Asysty: Kowalczyk, Gęsicki (faulowany na rzut karny)
Skład KS Piaseczno: Łaszewski – Wacławski, Kośla, Łojewski (31′ Włoszczyński), Szymański (58′ Krogulec) – Krzemiński, Kowalczyk – Stolarski, Rotuski, Toporek (68′ Bińkowski) – Gęsicki (66′ Wysocki)
W II kolejce sezonu ligowego 2011/12 naszym rywalem był bardzo silny zespół z Akademii Żmuda. To drużyna posiadająca w swoim składzie zawodników wyselekcjonowanych w całej Polsce (przykładowo wyróżniający się swoją grą napastnik z numerem 10 pochodzi z Rzepina w lubuskiem) charakteryzujących się doskonałym wyszkoleniem technicznym oraz niespotykanymi w tej kategorii wiekowej parametrami fizycznymi. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnim, rozegranym w czerwcu meczu sparingowym polegliśmy ze Żmudą aż 0 – 6!!! Znając klasę przeciwnika i mając świadomość, że nasza drużyna słabo zaprezentowała się przed tygodniem na turnieju w Czechach i jeszcze słabiej w środowej potyczce w Sokołowie Podlaskim wiedzieliśmy, że wszelakie braki musimy nadrobić niesamowitą ambicją. W odniesieniu korzystnego wyniku nie pomagała absencja kontuzjowanego Mateusza Rotuskiego. Ponadto forma niektórych zawodników z różnych przyczyn nie jest wysoka i zapowiadał się trudny mecz. Trener Modrzejewski nastawił swoją drużynę na grę z kontrataku i ta taktyka sprawdzała się do ostatniej minuty meczu. Umiejętnie rozbijaliśmy ataki rywali i wyprowadzaliśmy groźne kontry. W 10 minucie ostatniemu obrońcy Żmudy piłkę odebrał Patryk Toporek i wychodził już 1×1 z bramkarzem kiedy to został sfaulowany. Sędzia pokazał słusznie czerwoną kartkę. Od tego momentu graliśmy z przewagą jednego zawodnika a mecz się wyrównał. W 30 minucie stworzyliśmy sobie pierwszą idealną sytuację do zdobycia gola, ale Toporek uderzył zbyt lekko. Chwilę później po akcji lewą stroną Macieja Jagiełły i podaniu wzdłuż bramki piłka po strzale jednego z obrońców Akademii trafiła w słupek. Po przerwie przewagę posiadała Żmuda, ale my nie dopuszczaliśmy do większego zagrożenia pod bramką Mateusza Łaszewskiego. Dopiero na 5 minut przed końcem meczu napastnik warszawian znalazł się w “oko w oko” z ”Łaszą”, ale ten popisał się fantastyczną interwencją. Minutę później mieliśmy wręcz wymarzoną sytuację żeby wygrać, ale z rzutu wolnego pośredniego z 10 metra za lekko uderzył Sebastian Stolarski i jeden z obrońców wybił piłkę z linii bramkowej. Wydawało się, że ten bardzo interesujący i emocjonujący mecz zakończy się wynikiem bezbramkowym, ale po naszym kolejnym już błędzie w wyprowadzeniu piłki w 2 minucie doliczonego czasu gry fantastycznym uderzeniem popisał się jeden z graczy Żmudy zapewniając swoim kolegom z zespołu zwycięstwo. Pomimo dużego zaangażowania w mecz i zdrowia pozostawionego na “placu” nie udało się naszym chłopcom “dowieźć” wyniku do ostatniego gwizdka sędziego.
Po 2 porażkach z rzędu czeka nas bardzo trudny wyjazd na mecz z Radomiakiem, który odbędzie się w najbliższą sobotę w Radomiu. W spotkaniu nie zagra Maciek Jagiełło (kara za czerwoną kartkę ze Żmudą). Nie wiadomo na ile formę poprawią inni zawodnicy, ale teoretycznie powinna ona już być lepsza i pozwolić na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Oczywiście pod warunkiem gry z tak dużym zaangażowaniem jak z lepszą “piłkarsko” Żmudą.
KS Piaseczno – Akademia Żmuda 0 – 1 (0 – 0)
Skład : Łaszewski – Stolarski, Kośla, Łojewski, Szymański - Gęsicki, Krzemiński, Kowalczyk (58′ Bińkowski), Włoszczyński (60′ Wysocki), Jagiełło (cz. k. 61′) - Toporek
Bramka dla Żmudy : 70 + 2′










